wtorek, 31 sierpnia 2010

samounicestwienie

umrzeć
mówisz, ze mnie kochasz
mówię, że Ciebie kocham
razem nie możliwe jest być,
Boże ratunku, pomocy
nie dotknę wiecej Twojej dłoni,
nie pocałujesz moich ust
Ty w swoim świecie
ja w swoim
równoległe są
do siebie nie przystają
Boże ratunku pomocy
to już na prawdę sie skończyło
koniec
zimno
zimniej
mróz
lód
muszę znowu zabić tą miłość
znowu zabijam siebie

Boże pomóż mi

znowu to zrobiłam
rozdrapałam zaschnięte rany
i krwawię
płaczę znów po nocach i tęsknię
niemożliwe jest
niemożliwe jest
niemozliwe jest
nie chcę znów umierać
czuję fizyczny ból
tęsknotę
Boże pomóż mi
już nie mogę
po co mi ta miłość
w której nie można kochać
nie można być blisko
nie można smakować i dotykać
niemożliwe jest
niemożliwe jest
niemożliwe jest

sobota, 31 lipca 2010

tul mnie

tul mnie mój miły
nie kładź ręki i nie obejmuj
dotykaj mnie czule, jakby miał skończyć się swiat
nic nie mów,
bądź blisko,
nie chcę być sama

tul mnie mój miły
nie kładź ręki i nie obejmuj
dotykaj mnie czule, jakby miał skończyć się swiat
nic nie mów,
bądź blisko,
chcę być z tobą

rower

zjeżdżam nim okolicę, pot płynie - uwielbiam to
jadę, jestem wolna od myśli, jeszcze spinning, Graża już jest w Nautiliusie, ja jeszcze nie

już zapomniałam

już zapomniałam jak to jest, gdy nie boli, czekam z utęsknieniem

nie pojechałam

zostałam i piszę pracę, jestem tu, nie w Silnej, Ula i Edzia pojechały, nie zatoczę kręgu, na razie
znów jestem blondynką, uwielbiam ten kolor włosów, lubię siebie taką
i psy, chodzą za mną jak małe dzieci

sobota, 17 lipca 2010

wieczorem

Wawrzyn ma lęki, boi sie śmierci, katastroficzne mysli o zagładzie świata, o braku wody pitnej, eksplozji słońca, ma 8 lat, dlatego ta psychologia rozwojowa
Boże ratunku pomocy

Silna

chcę zdążyć z napisaniem pracy, bo jak nie to co z wybaczaniem, od 26 lipca, bardzo chcę jechać wybaczyć, uwolnić się, jestem tu, żeby posprzątać, zakończyć, Silna, tak dawno tam nie byłam, zatoczyłabym krąg po spirali, bedąc już wyżej, mam nadzieję

stanie się czas

o podróżniku w czasie - przeczytałam
a teraz chcę przeczytać psychologię rozwojową dziecka

dzisiaj

duszny poranek, nagrzany dom, zaciągajace się chmurami niebo, narastajacy szum wiatru w drzewach, huk, deszcz, ulewa, siedzę na werandzie mokra od drobin wody, Raf chowa sie w zakamarkach domu w obawie przed burzą, ulewa trwa, mija, jest już jasno, ale inaczej, świeżo, słońce ukryte, lubię taką pogodę, spokój, oczyszczenie, nie bedę musiała podlewać dzisiaj kwiatów, rozkosz

wczoraj

najpierw jazda samochodem, do Dankowa 18 min, ciało rozgrzane i mokre, dla ochłody kąpiel w jeziorze, lekkość, trójka w samochodzie, moje ulubione radio, uchylone szyby, zapach lasu, ja, samochód i droga, lubię prowadzić

a potem kino, Zaćmienie, z Wiką i powrót, gorącą nocą, przez uchylone szyby wdzierał się zapach skoszonych zbóż i rozgrzanej ziemi, bosko, pierwszy dzień urlopu

sobota, 24 kwietnia 2010

borelioza

zabrała mi dwa lata, prawie uśmierciła, leczę się jeszcze i wciąż wg ILADS,
jedną z gorszych rzeczy w chorobie było to, że zostałam sama, bez przyjacół, jakbym była trendowata, kiedy ich najbardziej potrzebowałam, nie było ich, zmęczenie materiału, oprócz Kamy, ona trwała i Wojtek

czas

przydałaby się odrobina czasu, na zastanowienie, którędy droga ma prowadzić, zaraz stuknie mi czterdziestka, nie ma czasu na dryfowanie i tak długo to trwało

pokręcone życie emocjonalne

życie emocjonalne, biegnie sobie wielotorowo, pragnę uchwycić wątki, ale mi umykają

piszę, nie latam

piszę tą pracę z zzl, o strukturze organizacyjnej, Kama już napisała swoją o motywowaniu, a ja dopiero zaczynam, heh
Seba poleciał z dziewczyną daleko, a ja zazdraszczam, że to nie moje życie, czy chciałabym polecieć?
mogę, ale czy chcę? i z kim? Wojtek powiedział, że ze mną i z plecakiem w dalekie kraje to nigdy
ależ sciągnę te obcasy